Zimno,szaro,buro,wieje,pada ,aż nie chce się ruszyć z domu , a za pasem poniedziałek stoi .
Te same obowiązki dzieci ,zwierzaki ,dom.
Dookoła widać,czuć już święta,gonitwy ludzi za prezentami,zakupami bez umiaru -tego szczerze nie znoszę.
Cieszę się ,że niedługo wyprowadzę się z miasta z dala od gonitwy w mieście ,tam na wsi żyje się inaczej ,spokojniej ,ciszej.
Z racji tego ,że w przelocie jestem między wsią a miastem choć kilka chwil,nie mogę przejść obojętnie obok szyszek ,mchu ,sosnowych gałązek ,które wiatr narzucał na podwórko .
Tak powstało na szybko coś z niczego ,między pieczeniem ciasta ,sprzątaniem ,gotowaniem obiadu
Ten zapach lasu i od razu robi się jakoś inaczej na sercu ...do miłego .

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz